Witam serdecznie!
Tak jak pisałem wcześniej, byłem na “The Day Of Electronic Music Cekcyn 2010”. Jest to największa impreza tego typu w Polce jak i również w Europie. W tym roku impreza odbyła się po raz piąty. Niektórzy od czwartku już byli w Cekcynie. Ja akurat mogłem sobie pozwolić na wyjazd w piątek po pracy, czyli około 16:00. Już po drodze zastał mnie deszcz, który utrzymywał się niestety przez cały piątek i sobotę… (co jest tradycją jak się dowiedziałem na miejscu). Dojechałem do Gminnego Ośrodka Kultury w Cekcynie, gdzie odbywały się przesłuchania finalistów tegorocznego konkursu, którymi w tym roku byli: Paweł Litwińczyk, Michał Kowalski, Anna Sójkowska i Remigiusz Knapik. Niestety błądziłem trochę po drodze i jak zwykle nadrobiłem kilkanaście kilometrów, więc jak dotarłem występ swój kończyła Ania Sójkowska, która wystąpiła jako pierwsza. Później zaprezentowali się kolejno Remigiusz Knapik, Paweł Litwińczyk i Michał Kowalski. Najlepsze wrażenie na jury zrobił Remigiusz Knapik, który grał “gęsto”, jak to powiedział przewodniczący jury – Marek Biliński. Remigiusz zaprezentował bardzo ostre rockowe utwory, pełne mocnych gitarowych improwizacji. On też zajął pierwsze miejsce. Na drugim miejscu znalazła się Anna Sójkowska, później odpowiednio na trzecim – Paweł Litwińczyk i na czwartym miejscu Michał Kowalski, który w konkursie brał udział drugi rok z rzędu…
Po wysłuchaniu młodych muzyków i usłyszeniu werdyktu zakończył się pierwszy dzień festiwalu… był czas jeszcze na rozmowę, wspólny posiłek i nocleg, który w moim przypadku był zarezerwowany w pięknym miejscu - Gospodarstwie agroturystycznym “Pod Modrzewiem”. Udało mi się również zamienić kilka słów z Markiem Bilińskim, za co bardzo dziękuję…
Sobota przywitała mnie deszczem, który niestety utrzymywał się aż do godzin wieczornych. Koncert finałowy rozpoczął się pół godziny później niż wcześniej planowano, więc o 19:00. Wcześniej każdy z nas miał czas wolny, więc była możliwość spotkania się z artystami, wspólną pogawędkę i pomoc przy rozkładaniu sprzętu na scenie.
Bardzo się cieszę, że byłem w Cekcynie, bo mogłem spotkać ludzi, których znam od dawna ale nigdy nie spotkaliśmy się na żywo. Tutaj był czas na poznanie się, rozmowę, pamiątkowe zdjęcia no i przede wszystkim możliwość posłuchania muzyki…
…z Władysławem Komendarkiem
…z Pawłem Starczewskim i Piotrem Krupskim
…z Andrzejem Mierzyńskim i Jego żoną Elżbietą
…z Aleksandrem Lasockim
…z Wawrzynem
Oczywiście spotkałem dużo więcej ludzi, ale byłem tak zakręcony, że nie pstryknąłem pamiątkowej fotografii. A mogłem to zrobić Jarkiem Starybratem, Anią Sójkowską, Machine Brothers, Adamem Bórkowskim, Wawrzkiem Lempką…. Trzeba będzie nadrobić za rok.
19:00 koncert rozpoczęty… Najpierw zaprezentował się Remigiusz Knapik jako zwycięzca konkursu. Całość w tym roku poprowadził Robert Zakrzewski z Radia Aspekt, zabrakło ku mojemu zmartwieniu – redaktora i wielkiego populazytarora el-muzyki Jerzego Kordowicza, którego bardzo chciałem poznać.
Po występie finalisty na scenie pojawili się Państwo Mierzyńscy, którzy zaprezentowali nowy materiał, który będzie dopiero na nowej płycie, jak zwykle Andymianowi towarzyszyła z oryginalnymi wokalizami żona Elżbieta…
Po Andymianie na scenie pojawił się zespół The Machine Brothers, który również podczas tegorocznego festiwalu promował swoją pierwszą płytę “1”. Oczywiście nie omieszkałem od razu jej nabyć…
Następnie zagrali gospodarze festiwalu czyli duet Electronic Revival…. dużo osób czekało na ten występ. Tutaj również nie zabrakło nowego materiału, który duet zbiera na nową, trzecią w karierze płytę…
Na koniec festiwalu zaproszony specjalnie gość, ikona polskiej elektroniki, członek legendarnej grupy Exodus, na żywo, namacalny i bardzo żywiołowy na scenie – Władysław Gudonis Komendarek, zwany przez przyjaciół i fanów po prostu Władkiem. Bardzo ekspresyjnie i na swój oryginalny sposób oczarował publiczność, utwór zaprezentowany specjalnie dla publiczności Cekcyńskiej został stworzony w momencie grania – niesamowita improwizacja która miała w sobie ducha i ekspresję Komendarka… mistrz pamiętał również o 200 urodzinach Fryderyka Chopina dedykując mu utwór…. całość uświetnił pokaż sztucznych ogni, który przeszył pochmurne, nocne niebo…
Nie sposób opisać wszystkiego… tam trzeba po prostu być. I tego WAM wszystkim życzę w przyszłym roku!
Na koniec dziękuję wszystkim bardzo serdecznie za spotkanie, za możliwość poznania się wreszcie i porozmawiania niekoniecznie poprzez komunikator internetowy czy telefon, ale wprost oko w oko. Organizatorom za zapewnienie dachu nad głową i ciepłe łóżko o pysznych posiłkach jak w domu nie wspomnę. Wszystko zapięte na ostatni guzik. Tak trzymać!
