Relacja z „Elektronicznego Weekendu 2013”

Nadszedł ten czas i ten wyczekiwany sobotni wieczór, kiedy wszystko już było przygotowane i czekało na swój bieg. Pogoda dopisywała i publiczność z zaciekawieniem zapełniała wygodne siedzenia Amfiteatru Letniego w Mogilnie… Wszystko zaczęło się jednak dużo wcześniej, kiedy Tomasz Ostrowski zaskoczył mnie pewnego dnia telefonem i bardzo pozytywną wieścią o nowym materiale, który niebawem ukaże się na płycie.

Mówił wtedy o „ELSymphonice”, którą EL-Stacja również promowała i objęła patronatem. Nikt z nas jeszcze wówczas nie mówił o koncercie… Po oficjalnej premierze płyty w maju zacząłem myśleć poważnie nad imprezą elektroniczną ponownie w naszym miasteczku. Po „Elektronicznej Barce”, samodzielnym majowym koncercie Roberta Kanaana w Parku Miejskim i pierwszej edycji „Elektronicznego Weekendu” zastanawiałem się kogo mógłbym spróbować zaprosić na koncert do Mogilna. Wielkim wyzwaniem był wtedy ten telefon, kiedy drżącym głosem pytałem się Tomasza, czy nie chciałby zagrać w Mogilnie na imprezie „Elektroniczny Weekend”…

Dochodziła dwudziesta pierwsza a ja już zaczynałem mieć mokre ręce. Przygotowany wcześniej tekst czytałem sobie jeszcze raz pospiesznie. „Tylko się nie zatnij” – myślałem sobie w duchu, kiedy podchodziłem do sceny Amfiteatru, bo muzyka która do tej pory grała – ucichła (nawiasem mówiąc Pink Floyd). Skupiony jak mikroskop, co pewnie było widać, przedstawiłem Tomasza, opowiedziałem kilka zdań o samej muzyce jak i o imprezie, bądź co bądź, cyklicznej. Zaczęło się. Najpierw z minimalistycznym tłem świetlnym zabrzmiała „ELSymphonica I”, wprowadziła bardzo szybko widownię mogileńską w odpowiedni nastrój… Cieszyłem się z każdą chwilą jak obserwowałem reakcję ludzi, jak do Amfiteatru wchodzi coraz więcej publiczności. „Energy drink” zadziałał bardzo energetycznie na nas wszystkich. Ta gra świateł zarówno z lamp jak i laserów, wszystko podsycane dymem działało jak magiczne tło pod jeszcze bardziej magiczną muzykę Tomasza Ostrowskiego. Pojawiały się utwory z najnowszej płyty ale nie zabrakło „Music Generation of Tomorrow” czy „Miasta Zapomnianych”. Iza pięknie prezentowała się na scenie i wspomagała wokalnie Tomasza podczas tych utworów. Był to prawdziwy spektakl światła, muzyki i niesamowitego klimatu, który udzielił się słuchaczom. Lekko nawet pokropił deszcz kiedy zabrzmiały „Kryształowe Łzy”…  Nie wiadomo kiedy ten czas tak szybko uciekł i rozległ się już „Pyromagic” na finał koncertu. „Już?” – pytałem się w duchu. Podczas finałowego utworu wystrzeliły w niebo fajerwerki, to było coś pięknego! Później znów zabrałem głos, tym razem już bez kartki, oszołomiony i podniecony koncertem ale na tyle spokojny by wspólnie z publicznością poprosić jeszcze o bisowy numer. Tomasz powiedział: „To może coś energetycznego?” i zapowiedziałem „Energy Drink”. Po ustawieniu instrumentów i wizualizacji dynamicznie zagrał,  niestety po raz ostatni tego wieczoru, Tomasz Ostrowski. Później był jeszcze czas na zakup płyt, podpisywanie, wspólne zdjęcia… Piękny to był elektroniczny weekend i piękne też było to, że tym razem mogileńska publiczność dopisała. A teraz trzeba będzie czekać do przyszłych wakacji.

Na koniec jeszcze raz podziękowania dla Tomasza Ostrowskiego i jego Izabeli oraz całej ekipie towarzyszącej. Mogileńskiemu Domu Kultury, Panu Janowi Szymańskiego za pomoc w organizacji, wszystkim tym, którzy przyczynili się do tego, że koncert się odbył. Jackowi Kiljanowi za piękne zdjęcia, których część można obejrzeć niżej. Do zobaczenia w Mogilnie za rok!

Dziękuję, Marqs

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12

Reklamy

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s