O gitarze.

1185429_10201217909949344_1413254763_n

Może czas przeprosić gitarę, którą wyniosłem jakiś czas temu do piwnicy. Gitarę, którą dostałem od jednego z wielu życzliwych kleryków przebywających w Wyższym Seminarium Duchownym Towarzystwa Salezjańskiego w Lądzie nad Wartą. Gitara była gitarą jedynie z nazwy, nie posiadała strun, ani kluczy, miała złamany gryf, ale… miała piękny skórzany futerał. Cieszyłem się jak dziecko mając swój pierwszy strunowy instrument. Uczyłem się wcześniej gry na pożyczonym sprzęcie z książki, nikt nigdy nie uczył mnie gry… Pojechałem do pobliskiego sklepu muzycznego w Inowrocławiu. Wtedy był to sklep mieszczący się blisko dworca PKP, było więc blisko. Kupiłem komplet „naprawczy” do mojej gitary plus komplet strun białych, winylowych. Gryf próbowałem naprawiać samemu, klejąc go klejem na bazie wikolu czy tez butaprenu. W każdym bądź razie myślałem, że się udało. Owszem działało, przez pierwsze kilka dni po wyschnięciu gryfu wydawało się, że jest ok. Po założeniu strun i pierwszych uciech z gry okazało się z jaką siłą struny działają na gitarę i jak obciążają  gryf. Nie muszę wspominać, że gitara nie stroiła już na trzecim progu, a przestrzeń między podstrunnicą a gitarą robiła się coraz większa, aż a końcu katowanie gitary jak i palców mnie przerosło… Do tego jeszcze podstawka zaczęła pękać i pękła kompletnie na pół nie trzymając już strun. Gitara na długie lata powędrowała znowu do piwnicy. Niedawno, parę lat temu spróbowałem powrócić do gry na gitarze. Mimo tego, że lubię grać na klawiszach i to na klawiszach mam jako takie przygotowanie muzyczne, to gitara zawsze mnie kusiła i kusi. Na moje szczęście natrafiłem na stolarza (o dziwo nie lutnika) który zdecydował się spróbować złamać i później ponownie złożyć moje wiosło. Po zakupieniu nowych strun, siodełka, podstawki i strunnika po posklejaniu wszystkiego do kupy można powiedzieć, że gitara zaczęła znowu grać i spełniać swoje zadanie, znowu jej dusza została ożywiona… Ostatnie jej zejście do piwnicy tłumaczy wyłącznie metraż mojego mieszkania i brak miejsca na trzymanie w moim kąciku nadawczym jeszcze jednego instrumentu. Ale może faktycznie oprócz klawiszy od Andrzeja, postawię jeszcze z boku moją gitarę i zacznę znowu grać. Taki artysta jak ten poniżej bardzo do tego motywuje, bardzo…

Advertisements

Skomentuj

Please log in using one of these methods to post your comment:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s